sobota, 11 lipca 2015

ROZDZIAŁ 3

Gdy Severus wszedł do budynku banku Gringotta czuł się wyjątkowo niewygodnie. Miał na sobie stare i zniszczone mugolskie ciuchy. W myślach przeklinał swoją głupotę, mógł zabrać ze sobą szaty Hogwarckie, nawet one byłyby lepsze lepsze niż to co miał teraz na sobie. Mógł jedynie cieszyć się z tego, iż o tak wczesnej porze nie było w Banku zbyt wielu klientów. Przy okienkach zauważył jedynie dwójkę osób, podstarzałego czarodzieja i młodą Czarownice. Specjalnie wybrał stanowisko położone jak najdalej od innych i zwrócił się do znudzonego goblina.
- Dzień dobry, nazywam się Severus Tobias Snape
- Dzień dobry – odpowiedział suchym tonem goblin.
Stworzenie patrzyło się na niego raczej wyzutym z zainteresowania wzrokiem. Prawdopodobnie wziął go za czarodzieja mugolskiego pochodzenia który przyszedł wymienić mugolskie pieniądze na galeony. Severus nie potrafił mu się dziwić, nie wyglądał na bogatego klienta pochodzącego z bogatego rodu.
- Chciałbym poprosić o rozmowę z Goblinem Ratrinem.
Goblin w okienku od razu spojrzał na niego z większym zainteresowaniem.
- Cel wizyty? - zapytał i Severus mógłby przysiąść, że Goblin unosi brwi, mimo iż w ogóle ich nie posiadał.
- Test dziedziczenia – odpowiedział pewnym tonem Snape.
- Proszę poczekać w pokoju 605 – powiedział goblin nie odrywając od niego wzroku i zdaniem ślizgona wyglądał tak jakby intensywnie o czymś myślał.
Severus nie był zaskoczony taką reakcją, ze swojego poprzedniego życia pamiętał, że Ratrin był jak na swoją rasę stosunkowo młodym, ale szybko zdobywającym wpływy i klientów. Wśród talii swoich kart goblin miał kilka wpływowych czysto-krwistych rodzin i gdy tylko Severus wyjawił cel swojej wizyty zasugerował, że jest jakimś zaginionym krewnym jednego w wysokich rodów. Teraz goblin przy okienku najprawdopodobniej zastanawiał się kim do diabła jest i w jaki sposób może tą wiedzę wykorzystać. Konkurencja między goblinami była bardzo zawzięta.
- Bardzo dziękuje i życzę miłego dnia - powiedział kulturalnie na pożegnanie patrząc jak na twarzy stworzenia pojawia się zdziwienie.
Uprzejmość wobec magicznych stworzeń była raczej rzadko spotykana. Czarodzieje żyli w głębokim przekonaniu i stoją ponad innymi członkami magicznej społeczności. Dodatkowo rola jaką pełniły gobliny sprawiała że Czarodzieje mieli wrażenie ich usługi się im należą, co niesamowicie denerwowało te dumne stworzenia. Było naprawdę niewiele rodów które okazywały goblina należyty szacunek, ale w zamian stworzenia te zawsze odwdzięczały się tym samym.
Po odejściu od okienka od razu podszedł do niego młody czarodziej.
- Który pokój? - zapytał znudzony mężczyzna
- 605 – odpowiedział obojętnie Severus.
- Proszę za mną – powiedział i skierował swoje kroki wzdłuż korytarza którym Severus już kilkakrotnie miał okazje spacerować, choć dopiero po raz pierwszy miał okazje być po nim prowadzony przez człowieka. Gobliny zazwyczaj nie zatrudniały ludzi i Severus miał wrażenie, że ten tutaj tez nie popracuje zbyt długo. Chłopak patrzył na niego bez żadnego zaangażowania, a na to nie mógł sobie pozwolić jeśli chce zatrzymać prace będą. Gdy dotarli do odpowiedniego pokoju chłopak nie pofatygował się nawet by otworzyć przed nim drzwi.
Oj... naprawdę chciał stracić prace. Otwarcie drzwi przed klientem było obowiązkiem każdego przewodnika i nawet gobliny go wypełniały. Severus był ciekaw jak zachowywał by się młodzieniec gdyby miał na sobie szykowne szaty. Cóż... Może jeszcze będzie mia okazje się o tym przekonać.
Gdy znalazł się już sam w pokoju 605 i czekał na goblina zajmującego się finansami rodziny Prince, wrócił wspomnieniami do ich pierwszego spotkania. Goblin Ratrin go nie lubił. W poprzednim życiu Severus uważał się za zbyt dumnego by korzystać z bogactwa rodziny Prince którzy wyrzekli się jego matki i dlatego tez nigdy nie dbał o finanse i posiadłości które odziedziczył. W banku bywał tylko wtedy gdy musiał i unikał rozmów o jakichkolwiek inwestycjach. Co tu dużo mówić... Był bardzo kiepską głową rodu, dlatego tez nigdy nie zaskarbił sobie sympatii bankiera, który do swoich obowiązków podchodził bardzo poważnie. Teraz jednak miał nadzieje iż sprawy potoczą się inaczej. Nie było sensu wyrzekać się bogactwa które mu przypada jeśli i tak zamierzał z niego skorzystać. Można było powiedzieć o nim wiele niezbyt przyjemnych określeń i chyba tylko sam Potter potrafiłby je wszystkie zliczyć, ale hipokrytą nie był. Skoro planował korzystać z przywilejów, to musiał się też wsiąść za obowiązki które otrzyma wraz z tytułem.
Drzwi otworzyły się szeroko i do pokoju wszedł bardzo dostojnie (jak na goblina) wyglądający bankier. Severus wstał z miejsca aby przywitać się ze stworzeniem:
- Dzień dobry.
- Dzień dobry panie Snape. Jestem rad iż nas pan odwiedził choć przyznam iż spodziewałem się Pana o dwa lata wcześniej – powiedział goblin siadając naprzeciw Severusa na biurkiem.
- Proszę mi wybaczyć za opóźnienie, ale o swoim dziedziczeniu dowiedziałem się dopiero niedawno. Matka ukryła przede mną list który otrzymałem na 13 urodziny i dopiero po jej śmierci trafił on w moje ręce – powiedział Severus powtarzając kłamstwo które ułożył sobie w myślach już wcześniej.
- Rozumiem... - powiedział Goblin – W takim wypadku czy możemy przejść do testu dziedziczenia? Im szybciej to zrobimy tym lepiej.
- Oczywiście.
- Aby potwierdzić pańską tożsamość będę potrzebował pańskiej krwi – powiedział goblin wyciągając spod lady pergamin – Czy wyraża pan zgodę na jej użycie? - zapytał.
Severus skinął jedynie głową i wyciągnął dłoń nad pergaminem. Goblin maleńkim sztyletem skaleczył jego wskazujący palec i upuścił na zwój dokładnie siedem kropli krwi. Gdy skończył położył swoje grube i krótkie palce na ranie i mamrocząc jakieś słowa zasklepił skaleczenie. Severus tak jak za pierwszym razem był naprawdę pod wrażeniem magii którą prezentowały Gobliny. Wielu czarodziei nie doceniały tych stworzeń gdyż nie posiadały one różdżki, co jego zdaniem było śmieszne. Właśnie fakt iż nie muszą jej używać aby czarować czyniło z nich naprawdę potężne stworzenia. Ślizgon naprawdę niekiedy nie rozumiał logiki innych ludzi.
Gdy goblin uporał się już z jego palcem, skupił swoja uwagę na pergaminie na którym zaczęły pojawiać krwisto czerwone litery. Severus wiedział już co będą one zawierać, więc gdy miał już dokument przed sobą udało mu się uniknąć wyszeptania pod nosem po raz kolejny „na Merlina”. Mimo to nie mógł się powstrzymać przed dokładnym przejrzeniem informacji które miał przed sobą.
Imię i nazwisko: Severus Tobias Snape
Rodzice
Ojciec: Tobias Severus Snape (żywy)
Matka: Elieen Prince Snape (martwa)
Rodzice chrzestni:
Ojciec Chrzestny: brak
Matka Chrzestna: brak
Taaak... Fakt iż nie miał nawet rodziców chrzestnych naprawdę dobrze obrazuje to jak bardzo matka została odtrącona przez Czarodziejski Świat po poślubieniu mugola. Może gdyby była w innym domu niż Slytherin sytuacja byłaby inna, ale Ślizgoni ją odtrącili.
Dziedzictwo:
Prince
Majątek Dziedziczony przez linię Prince:
Skarbiec nr 10 poziom A z kwotą 18 mln galeonów (po przejściu przez dziedzictwo magiczne)
Skarbiec nr 1250 poziom H z kwotą 2 mln galeonów (po zaakceptowaniu jako dziedzica rodu Prince)
Odziedziczone posiadłości:
Dworek w Wielkiej Brytanii (po zaakceptowaniu jako dziedzica rodu Prince)
Domek Letniskowy we Francji (po przejściu przez dziedzictwo magiczne)
Dwór Rodowy Princów w Szwajcarii (po przejściu przez dziedzictwo magiczne)
Przywileje:
Prawo do ubiegania się o miejsce w Wizengamocie.
Prawo do zwołania zgromadzenia Wizengamotu w celu podjęcia głosowania o powołania kolejnego członka lub usunięcia z jego szeregów.
Prawo do ubiegania się o miejsce w Radzie Nadzorczej Hogwartu...

- Czy ma Pan jakieś pytania? - z rozmyślań wyrwał go Goblin.
- Nie, możemy od razu przejść do rytuału.
- Czy wie pan na czym on polega?
- Tak. Nie będę jednak wypowiadać tradycyjnej przysięgi, przygotowałem już własną.
Goblin skina na niego z uznaniem. Po chwili odwrócił się od niego na moment i z magicznego sejfu wyjął skrzyneczkę którą Severus po raz drugi powinien zobaczyć dopiero gdy wybierze swojego dziedzica. Już po chwili na jego palcu znajdował się pierścień w kształcie węża który magicznie dostosował swoją wielkość.
- Proszę zaczynać – powiedział Goblin
Ja, Severus Tobias Snape proszę moich przodków o zaakceptowanie mnie jako dziedzica szlachetnego i magicznego rodu Prince – po wypowiedzeniu tych słów pierwsza magiczna wstęga wyleciała z jego różdżki i skomplikowana sieciom oplotła pierścień i jego dłoń.
- Z radością przyjmuję wszystkie przywileje i bogactwa które należą mi się zgodnie z moim tytułem – kolejna wstęga wyleciała z różdżki.
- Obiecuje też wypełniać wszystkie obowiązki które spadną na mnie wraz z zaszczytami najlepiej jak umiem. Tak mi dopomóż ma magio – dokończył pewnym głosem i z fascynacją obserwował jak rytuał kończy się wraz z ostatnią siecią oplatająca jego dłoń.
- To była dobra przysięga – powiedział poważnym tonem bankier i Severus wiedział już że zyskał jego uznanie. Większość czarodziejów wypowiadała tradycje przysięgi swoich przodków i nie kłopotała się własnymi. Severus postanowił jednak to zrobić z bardzo prostego powodu i samolubnego powodu. Jego postanowień dotyczących bycia godną głową rodu nie było zbyt silne, ale układając własną przysięgę sprawił że bez wątpienia będzie się trzymać swojej decyzji.
- Czy są jeszcze jakieś sprawy którymi chciałby się Pan dzisiaj zająć? - zapytał uprzejmie goblin.
- Jest ich wiele, dlatego też z pewnością skorzystam z pańskich rad w wyborze tych które są bardziej istotne, jednak najpierw chciałbym prosić o pomoc w pewnej bardzie osobistej kwestii.
- Jeśli tylko będę w stanie pomóc – powiedział wzrokiem zachęcając go by mówił dalej.
- Jak Pan z pewnością wie moja matka niedawno popeł... zmarła – powiedział siląc się na spokój – Od tego czasu moim jedynym opiekunem jest mój mugolski ojciec. Chciałbym prosić Gringotta o pomoc w uzyskaniu usamodzielnienia.
- Ma pan dopiero 15 lat, będzie pan musiał podać bardzo dobry powód takiej decyzji jeśli chce pan by została ona pozytywnie rozpatrzona przez ministerstwo – powiedział spokojnie Goblin
- Mój ojciec nienawidzi magii – powiedział sucho Severus – Matka ożeniła się z nim ukrywając kim jest i gdy prawda wyszła na jaw wraz z moimi wybuchami przypadkowej maggi stał się dla nas agresywny – wytłumaczył
- Rozumiem. Czy byłby Pan gotów powtórzyć to i podać więcej szczegółów przed pracownikami ministerstwa? - zapytał Ratrin.
-Wolałbym dać do dyspozycji wspomnienia i nie musieć więcej o tym myśleć.
-Czy jest pan gotów to zrobić teraz?- zapytał goblin
Severus w odpowiedzi przyłożył koniec swojej różdżki do głowy i myślami skupił się na najgorszych wspomnieniach o ojcu które tylko posiadał. Nie chciał pozwolić innym by wchodzili do jego głowy, ale jeśli chciał wyprowadzić się legalnie musiał to zrobić. Był tez jeszcze jeden plus usamodzielnienia. Teraz gdy nie będzie mieć opiekunów dostanie pozwolenie na używanie różdżki nawet poza Hogwartem, a to w jego planach był niezbędny element.
Pierwszym wspomnieniem które wybrał była reakcja ojca na to gdy dowiedział się iż matka i on są czarodziejami. Wiedział iż ten widok każdego przekona jakie zdanie miał o ich rodzaju ojciec.
Kolejnym wypomnieniem była scena gdy ojciec pobił go za to, że zjadł jego obiad. Miał wtedy 11 lat i właśnie wrócił po pierwszym roku nauki w Hogwarcie. Oczekując iż ojciec o tej porze dnia będzie w pracy szczerze wierzył że matka przygotowała posiłek dla niego.
Trzecie wspomnienie dotyczyło tego jak na jego oczach ojciec skręcił kark małemu kotku którego Severus w swojej dziecięcej naiwności postanowił przygarnąć. „Nie potrzebuje więcej darmozjadów w moim domu. Przywlecz tu jeszcze jednego, a spotka Cie taki sam las jak jego”. Te słowa utknęły mu w głowie chyba już na zawsze, nigdy też nie miał odwagi zakupić sowy pocztowej.
Ostatnim wspomnieniem była awantura która miała miejsce w tym życiu dokładnie 2 dni temu po powrocie z Hogwartu. Severus nadal miał obolałe barki i plecy po tym jak ojciec postanowił nauczyć go jego miejsca.
Gdy skończył podał flakoniki Goblinowi, który od razu przystąpił do dalszych tłumaczeń:
- Bazując na pańskich wspomnieniach zostanie podjęta decyzja dotycząca wniosku o usamodzielnieniu. Nie musi się pan obawiać iż zawartość tych fiolek trafi do rąk niepowołanych osób. Wszystkie dokumenty również zostaną utajnione i nikt bez pańskiej bezpośredniej zgody nie będzie mieć do nich dostępu.
-Rozumiem. Sam muszę załatwiać wszystkie formalności czy mogę upoważnić do tego Gringotta?
-Mogę to zrobić w pańskim imieniu – powiedział Goblin.
-Proszę mówić do mnie po imieniu i z przyjemnością powierzę tą sprawę w pańskich rękach.
-W takim wypadku również proszę mówić do mnie Ratrin – powiedział goblin z grymasem na twarzy który prawdopodobnie mia być uśmiechem – Będę informować pana na bieżąco w sprawie. Czy jest coś jeszcze co mógłbym zrobić? - zapytał jego bankier.
Severus westchnął wiedząc jak męczący dzień go czeka.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz