Przeczytałam wiele
fanfiction z tym motywem gdzie głównym bohaterem był Snape.
Wszystkie z nich, fajniejsze lub nie w gruncie rzeczy były o tym
samym. Severus umiera we wrzeszczącej chacie i dostaje nową szanse
na życie. Zazwyczaj przenosi się do dnia w którym po raz pierwszy
spotkał Lily lub w dniu najgorszego wspomnienia Snape'a. Severus na
początku ma problemy z uwierzeniem że to wszystko nie jest snem,
ale w pewnym momencie po prostu godzi się z rzeczywistością i
postanawia iść do przodu na swoich warunkach. Chyba tylko w jednym
fanfiction widziałam problemy z poradzeniem sobie z tym co się z
nim działo w poprzednim życiu, w dodatku były one przesadzone.
Najczęściej Snape zazwyczaj bardzo szybko klimatyzuje się w nowej
sytuacji. Osobiście jestem zdania iż 38 latek po TAKICH
przejściach nie powinien z taka łatwością poradzić sobie w
ciele 16 latka a tym bardziej 11 latka.
Huncwoci nie są dla
niego niczym innym niż gówniarzami z którymi nie opłaca się w
ogóle rozmawiać. Ja się pytam dlaczego? Przecież przed śmiercią
był dorosły, a nienawiść do Pottera nadal przyćmiewała mu umysł
i wyładowywał ją na niewinnym dziecku! Śmierć sprawiła że
zmądrzał?
We wszystkich tych
opowiadaniach Snape jawi się jako geniusz który prędzej czy
później jest uważany przez Dumbledore jako cenny atut w walce z
Voltemortem. Lubie co prawda czytać jak to główny bohater jest
koksem (fanka shounenów) w szczególności jeśli mówimy tu o
Severusie, ale na litość Merlina, on ma dopiero 16 lat! A
przynajmniej jego ciało ma 16 lat... Powinien mieć jakieś
ograniczenia, prawda? Nie bez powodu czarodzieje zaczynają edukacje
się dopiero gdy osiągną 11 lat, wcześniej po prostu nie są w
stanie kontrolować magii. A co potem? Od razu w wieku lat 11 mogą
robić wszystko? Nie, powoli muszą nie tylko siebie ale zapewne i
swoją magię rozwijać. Żaden 11 latek nie użyje Avady niezależnie
od tego jak bardzo nienawidzi swojego przeciwnika. Dlatego też
zakładając, że Snape nie przenosi swojej magii a jedynie, dusze to
powinien być zmuszony rozwijać swoją magię od nowa. Nawet jeśli
ma sporą przewagę nad innymi studentami, to nadal nie powinien być
w stanie walczyć na równi z dziadziem Cytrynowym Dropsem, tatą
Voldziem i ciocią Bellą.
Oczywiście
najważniejszym punktem w tych fanfiction jest bezgraniczna miłość
do Lily. Prędzej czy później nasi bohaterowie będą szczęśliwym
małżeństwem z bobaskiem o imieniu Harry (w końcu Snape ma wyrzuty
sumienia prawda?) Wiem, że miłość Severusa do Lily była w
kanonie, ale naprawdę nie lubię tej kobiety.
Bardzo nie podobają mi
się też przyszli Śmierciożercy. W wielu tych fikach Snape zaczyna
z nimi prowadzić wojnę, tamci zaczynają używać niewybaczalnych,
a potem zostają wyrzuceni z Hogwartu. Poważnie? Niewybaczalny użyty
przez 15 latków i to jeszcze w szkole? Pamiętacie co Bella mówiła
o rzucaniu zaklęcia cruciatus? Tego trzeba naprawdę chcieć,
nienawiść musi się aż wylewać z człowieka aby zaklęcie
zadziałało prawidłowo. Jednak mimo jej słów wiemy iż
Śmierciożercy są wstanie rzucać to zaklęcie na kompletnie
przypadkowych mugolaków. Nawet jeśli nimi gardzą to nie wydaje mi
się żeby byli wstanie szczerze ich nienawidzić. Dlaczego tak się
dzieje? Moim zdaniem z zaklęciem Cruciatusa jest jak z Patronusem,
tylko zamiast szczęśliwego wspomnienia mamy to które wywołuje
nienawiść. Tego zaklęcia bez wątpienia trzeba się nauczyć i po
prostu nie podoba mi się gdy 16 latkowie rzucali nimi na prawo i
lewo. A nawet jeśli jakimś cudem byliby w stanie rzucać
niewybaczane, to takie bezmyślne ryzykowanie wyrzuceniem z Hogwartu
jest idiotyczne. Durnie kończą Hogwart w wieku 15/16 lat i co
potem? Zgodnie z prawem to oni nawet czarować nie mogą. Różdżka
Hagrida została złamana po wyrzuceniu z Hogwartu! W dodatku po co
takiemu Voldziowi słudzy którzy nie potrafią nic poza
niewybaczalnymi? Jak już zawładnie całym magicznym światem, to
nie będzie nim rządził sam. Trzeba być głupcem aby wierzyć, że
Czarny Pan odda władze niedouczonym baranom którzy nawet szkoły
nie skończyli! Rozumiem że na cały Slytherin może się znaleźć
taki jeden czy drugi Crabe i Goyle, ale połowa rocznika? Czy
ślizgoni nie powinni być przebiegli, inteligentni i ambitni?
Dodatkowo w tych wszystkich opowiadaniach Voldzio jest za bardzo
zainteresowany Severusem. W większości chce aby ten do niego
dołączył jeszcze będąc w Hogwarcie, a przecież to strasznie
duże ryzyko. Powinno mu zależeć na tym by Dumbledore nie wiedział
o tym kim są jego Śmierciożercy, prawda? W przypadku Draco było
inaczej, bo on miał zostać ukarany, ale masowe znakowanie dzieci
jest śmieszne.
Teraz gdy skończyłam
już narzekać na opowiadania innych napisze troszkę o moim
fanfiction. Nie będzie on drugą szansą którą bohater dostał
przez wzgląd na niesprawiedliwe życie. U mnie Snape sam stworzy
sobie druga szanse, dzięki czemu uniknę tego całego zamieszania w
stylu: „O Merlinie, ja żyję! Lily żyję! To co teraz?!
Powiedzieć Dumbledore? Nie... Nie ufam mu wystarczająco!” Aby
przenieść Severusa w czasie użyje motywu z jednego z najlepszych
fanfiction jakie w życiu czytałam. Snape jest tam wspaniały,
potężny a jego celem jest zniszczenie Voltemorta, ale mimo to
potrafi żyć własnym życiem i właśnie kogoś takiego chce
stworzyć.
Po drugie mój Severus
nie będzie 38 latkiem z tak ciężkim bagażem na ramionach. Będzie
o wiele młodszy, o wiele mniej rozgoryczony i o wiele mniej
dojrzały. Cofnie się w czasie jeszcze przed śmiercią Lily więc
unikniemy tego przytłaczającego poczucia winy.
Po trzecie, Lily nie
będzie dla niego całym światem, bardzo ważną częścią świata
bez wątpienia ale z pewnością nie całym.
Po czwarte, istnieje dość
duża szansa na to, że zrobię romansik męsko/męski. Jeszcze nie zdecydowałam więc nic nie mogę zagwarantować.
Po piąte, nie będzie
znakowania nastolatków. Jednak Voldziowi nadal będzie zależeć by
dołączali do niego jeszcze młodzi czarodzieje i będzie mieć
całkiem dobry powód do tego.
Moje fanfiction ciężko
też będzie nazwać kanonicznym... Wiek bohaterów będzie nieco
różny od oryginału za co bardzo przepraszam. Największą różnice
planuje w przypadku Lucjusza Malfoya którego po prostu chce uczynić
przyjacielem Severusa. Nie podoba mi się to, że Rowling zrobiła z
niego tak żałosną postać. Ten facet powinien być geniuszem
intryg i podstępu, a dał się wyprowadzić z równowagi 12 latkowi
tak że prawie użył na nim Avady na środku szkolnego korytarza!
Nie mówiąc już o tym że skończył jako wycieraczka do butów
Czarnego Pana.
W fanfiction nie jest on
przedstawiany lepiej, we wszystkich time travel z Severusem w roli
głównej Malfoy był kompletnym kretynem. U mnie Lucjusz nie będzie
dobrym człowiekiem, ale z pewnością daleko mu będzie do
bezwzględnego mordercy i głupca.