wtorek, 9 czerwca 2015

O czym będzie moje opowiadanie? O podróży w czasie!

          Przeczytałam wiele fanfiction z tym motywem gdzie głównym bohaterem był Snape. Wszystkie z nich, fajniejsze lub nie w gruncie rzeczy były o tym samym. Severus umiera we wrzeszczącej chacie i dostaje nową szanse na życie. Zazwyczaj przenosi się do dnia w którym po raz pierwszy spotkał Lily lub w dniu najgorszego wspomnienia Snape'a. Severus na początku ma problemy z uwierzeniem że to wszystko nie jest snem, ale w pewnym momencie po prostu godzi się z rzeczywistością i postanawia iść do przodu na swoich warunkach. Chyba tylko w jednym fanfiction widziałam problemy z poradzeniem sobie z tym co się z nim działo w poprzednim życiu, w dodatku były one przesadzone. Najczęściej Snape zazwyczaj bardzo szybko klimatyzuje się w nowej sytuacji. Osobiście jestem zdania iż 38 latek po TAKICH przejściach nie powinien z taka łatwością poradzić sobie w ciele 16 latka a tym bardziej 11 latka.
          Huncwoci nie są dla niego niczym innym niż gówniarzami z którymi nie opłaca się w ogóle rozmawiać. Ja się pytam dlaczego? Przecież przed śmiercią był dorosły, a nienawiść do Pottera nadal przyćmiewała mu umysł i wyładowywał ją na niewinnym dziecku! Śmierć sprawiła że zmądrzał?
          We wszystkich tych opowiadaniach Snape jawi się jako geniusz który prędzej czy później jest uważany przez Dumbledore jako cenny atut w walce z Voltemortem. Lubie co prawda czytać jak to główny bohater jest koksem (fanka shounenów) w szczególności jeśli mówimy tu o Severusie, ale na litość Merlina, on ma dopiero 16 lat! A przynajmniej jego ciało ma 16 lat... Powinien mieć jakieś ograniczenia, prawda? Nie bez powodu czarodzieje zaczynają edukacje się dopiero gdy osiągną 11 lat, wcześniej po prostu nie są w stanie kontrolować magii. A co potem? Od razu w wieku lat 11 mogą robić wszystko? Nie, powoli muszą nie tylko siebie ale zapewne i swoją magię rozwijać. Żaden 11 latek nie użyje Avady niezależnie od tego jak bardzo nienawidzi swojego przeciwnika. Dlatego też zakładając, że Snape nie przenosi swojej magii a jedynie, dusze to powinien być zmuszony rozwijać swoją magię od nowa. Nawet jeśli ma sporą przewagę nad innymi studentami, to nadal nie powinien być w stanie walczyć na równi z dziadziem Cytrynowym Dropsem, tatą Voldziem i ciocią Bellą.
          Oczywiście najważniejszym punktem w tych fanfiction jest bezgraniczna miłość do Lily. Prędzej czy później nasi bohaterowie będą szczęśliwym małżeństwem z bobaskiem o imieniu Harry (w końcu Snape ma wyrzuty sumienia prawda?) Wiem, że miłość Severusa do Lily była w kanonie, ale naprawdę nie lubię tej kobiety.
          Bardzo nie podobają mi się też przyszli Śmierciożercy. W wielu tych fikach Snape zaczyna z nimi prowadzić wojnę, tamci zaczynają używać niewybaczalnych, a potem zostają wyrzuceni z Hogwartu. Poważnie? Niewybaczalny użyty przez 15 latków i to jeszcze w szkole? Pamiętacie co Bella mówiła o rzucaniu zaklęcia cruciatus? Tego trzeba naprawdę chcieć, nienawiść musi się aż wylewać z człowieka aby zaklęcie zadziałało prawidłowo. Jednak mimo jej słów wiemy iż Śmierciożercy są wstanie rzucać to zaklęcie na kompletnie przypadkowych mugolaków. Nawet jeśli nimi gardzą to nie wydaje mi się żeby byli wstanie szczerze ich nienawidzić. Dlaczego tak się dzieje? Moim zdaniem z zaklęciem Cruciatusa jest jak z Patronusem, tylko zamiast szczęśliwego wspomnienia mamy to które wywołuje nienawiść. Tego zaklęcia bez wątpienia trzeba się nauczyć i po prostu nie podoba mi się gdy 16 latkowie rzucali nimi na prawo i lewo. A nawet jeśli jakimś cudem byliby w stanie rzucać niewybaczane, to takie bezmyślne ryzykowanie wyrzuceniem z Hogwartu jest idiotyczne. Durnie kończą Hogwart w wieku 15/16 lat i co potem? Zgodnie z prawem to oni nawet czarować nie mogą. Różdżka Hagrida została złamana po wyrzuceniu z Hogwartu! W dodatku po co takiemu Voldziowi słudzy którzy nie potrafią nic poza niewybaczalnymi? Jak już zawładnie całym magicznym światem, to nie będzie nim rządził sam. Trzeba być głupcem aby wierzyć, że Czarny Pan odda władze niedouczonym baranom którzy nawet szkoły nie skończyli! Rozumiem że na cały Slytherin może się znaleźć taki jeden czy drugi Crabe i Goyle, ale połowa rocznika? Czy ślizgoni nie powinni być przebiegli, inteligentni i ambitni? Dodatkowo w tych wszystkich opowiadaniach Voldzio jest za bardzo zainteresowany Severusem. W większości chce aby ten do niego dołączył jeszcze będąc w Hogwarcie, a przecież to strasznie duże ryzyko. Powinno mu zależeć na tym by Dumbledore nie wiedział o tym kim są jego Śmierciożercy, prawda? W przypadku Draco było inaczej, bo on miał zostać ukarany, ale masowe znakowanie dzieci jest śmieszne.


          Teraz gdy skończyłam już narzekać na opowiadania innych napisze troszkę o moim fanfiction. Nie będzie on drugą szansą którą bohater dostał przez wzgląd na niesprawiedliwe życie. U mnie Snape sam stworzy sobie druga szanse, dzięki czemu uniknę tego całego zamieszania w stylu: „O Merlinie, ja żyję! Lily żyję! To co teraz?! Powiedzieć Dumbledore? Nie... Nie ufam mu wystarczająco!” Aby przenieść Severusa w czasie użyje motywu z jednego z najlepszych fanfiction jakie w życiu czytałam. Snape jest tam wspaniały, potężny a jego celem jest zniszczenie Voltemorta, ale mimo to potrafi żyć własnym życiem i właśnie kogoś takiego chce stworzyć.
          Po drugie mój Severus nie będzie 38 latkiem z tak ciężkim bagażem na ramionach. Będzie o wiele młodszy, o wiele mniej rozgoryczony i o wiele mniej dojrzały. Cofnie się w czasie jeszcze przed śmiercią Lily więc unikniemy tego przytłaczającego poczucia winy.
Po trzecie, Lily nie będzie dla niego całym światem, bardzo ważną częścią świata bez wątpienia ale z pewnością nie całym.
          Po czwarte, istnieje dość duża szansa na to, że zrobię romansik męsko/męski. Jeszcze nie zdecydowałam więc nic nie mogę zagwarantować.
          Po piąte, nie będzie znakowania nastolatków. Jednak Voldziowi nadal będzie zależeć by dołączali do niego jeszcze młodzi czarodzieje i będzie mieć całkiem dobry powód do tego.
          Moje fanfiction ciężko też będzie nazwać kanonicznym... Wiek bohaterów będzie nieco różny od oryginału za co bardzo przepraszam. Największą różnice planuje w przypadku Lucjusza Malfoya którego po prostu chce uczynić przyjacielem Severusa. Nie podoba mi się to, że Rowling zrobiła z niego tak żałosną postać. Ten facet powinien być geniuszem intryg i podstępu, a dał się wyprowadzić z równowagi 12 latkowi tak że prawie użył na nim Avady na środku szkolnego korytarza! Nie mówiąc już o tym że skończył jako wycieraczka do butów Czarnego Pana.


W fanfiction nie jest on przedstawiany lepiej, we wszystkich time travel z Severusem w roli głównej Malfoy był kompletnym kretynem. U mnie Lucjusz nie będzie dobrym człowiekiem, ale z pewnością daleko mu będzie do bezwzględnego mordercy i głupca.

sobota, 6 czerwca 2015

PROLOG

       
PROLOG


          Dwudziestotrzyletni Severus siedział skulony na eleganckim fotelu i wpatrywał się w przedmiot który może wszystko zmienić. Bał się... Już od kilku godzin usiłował przekonać się że stracił już wszystko co miał do stracenia, ale nadal przepełniał go strach. Teoretycznie była jeszcze szansa... Dumbledore obiecał mu że będzie ją chronić i gdy po raz pierwszy udał się do starca, naprawdę wierzył że w ten sposób będzie bezpieczna. Jednak teraz gdy wie tak wiele nie jest wstanie wykrzesać z siebie tyle wiary. Czarny Pan ma szpiega w grupie jej przyjaciół. Ta informacja została już potwierdzona. Naprawdę próbował go znaleźć, ale Mistrz kryje jego tożsamości bardziej niż czegokolwiek. Ona nie może się ukrywać wiecznie, prędzej czy później Czarny Pan znajdzie kryjówkę, nie łudził się też że Czarnoksiężnik dotrzyma obietnicy którą mu złożył. A szansa na to, że to Dumbledore wygra wojnę wcześniej niemalże zniknęła. Nie jeśli dyrektor zamierza czekać lata na jakiegoś wybrańca. Dyrektor Hogwartu szczerze wierzył że skoro przepowiednia została wypowiedziana to musi się wypełnić. Lily nie może się ukrywać aż jej dziecko dorośnie, nikt nie ukryje się tak długu przed Czarnym Panem. I to wszystko będzie jego wina! I jeszcze ta informacja od Regulusa...
          Wiedział że nie może z tym dłużej czekać. Teraz gdy Lily żyje ma jeszcze wolę walki by wszystko zmienić, potem może być już za późno. Ścisnął mocno w ręce klepsydrę i trzęsącymi się dłońmi odmierzył odpowiednią ilość okrążeń. Gdy skończył zakręciło mu się w głowie i odpłynął...