PROLOG
Dwudziestotrzyletni
Severus siedział skulony na eleganckim fotelu i wpatrywał się w
przedmiot który może wszystko zmienić. Bał się... Już od kilku
godzin usiłował przekonać się że stracił już wszystko co miał
do stracenia, ale nadal przepełniał go strach. Teoretycznie była
jeszcze szansa... Dumbledore obiecał mu że będzie ją chronić i
gdy po raz pierwszy udał się do starca, naprawdę wierzył że w
ten sposób będzie bezpieczna. Jednak teraz gdy wie tak wiele nie
jest wstanie wykrzesać z siebie tyle wiary. Czarny Pan ma szpiega w
grupie jej przyjaciół. Ta informacja została już potwierdzona.
Naprawdę próbował go znaleźć, ale Mistrz kryje jego tożsamości
bardziej niż czegokolwiek. Ona nie może się ukrywać wiecznie,
prędzej czy później Czarny Pan znajdzie kryjówkę, nie łudził
się też że Czarnoksiężnik dotrzyma obietnicy którą mu złożył.
A szansa na to, że to Dumbledore wygra wojnę wcześniej niemalże
zniknęła. Nie jeśli dyrektor zamierza czekać lata na jakiegoś
wybrańca. Dyrektor Hogwartu szczerze wierzył że skoro
przepowiednia została wypowiedziana to musi się wypełnić. Lily
nie może się ukrywać aż jej dziecko dorośnie, nikt nie ukryje
się tak długu przed Czarnym Panem. I to wszystko będzie jego wina!
I jeszcze ta informacja od Regulusa...
Wiedział że nie może z
tym dłużej czekać. Teraz gdy Lily żyje ma jeszcze wolę walki by
wszystko zmienić, potem może być już za późno. Ścisnął mocno
w ręce klepsydrę i trzęsącymi się dłońmi odmierzył
odpowiednią ilość okrążeń. Gdy skończył zakręciło mu się w
głowie i odpłynął...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz