poniedziałek, 6 lipca 2015
ROZDZIAŁ 1
Severusa obudził potworny ból głowy. W powietrzu wyczuł znajomy zapach stęchlizny. Powoli otworzył oczy. W oknie dostrzegł dostrzegł, że słońce jeszcze do końca nie wstało, a on sam znajdował się w swoim starym pokój na Spinner's End. Zdezorientowany, nie wiedząc co się dzieję złapał za ramę łóżka aby się podciągnąć ku górze i wtedy to dostrzegł. Zrozumiał. Udało mu się.
Dokładnie zbadał swoje ciało. Jego ręce były o wiele mniejsze niż te które pamiętał, dotknął też twarzy, nos był złamany co najmniej dwa razy mniej niż ostatnio gdy wstawał z łózka. Najważniejsze jednak było to iż na ramieniu brakowało mrocznego znaku. Naprawdę mu się udało! Poszukał wzrokiem świecy która znajdowała się na stoliku obok łóżka i wyciągnął w jego kierunku rękę. Skupił swoją moc i myśl na jednym zaklęciu „inflamare”. Nie udało się... Spod poduszki wygrzebał różdżkę. Niesamowicie kusiło go aby spróbować rzucić zaklęcie, ale nie zamierzał ryzykować wyrzuceniem z Hogwartu z powodu ciekawości. Magia bezróżdżkowa byłaby miłym dodatkiem, ale zbytnio nie dziwił się temu iż nie mógł jej używać. O ile wszystko poszło zgodnie z planem to jego nowe ja dopiero niedługo miał skończyć 15 lat. Nawet jeśli jego umysł był o kilka lat starszy, to jego magia była jedynie magią dziecka, niemożliwa była dla niego magia bezróżdżkowa. Jako 23 latek bez różdżki był wstanie używać jedynie kilku podstawowych zaklęć takich jak Accio, Lumos, Nox, a z tych bardziej zaawansowanych właśnie inflamare. Jak na jego młody wiek było to spore osiągniecie, nawet jeśli żadne z tych zaklęć nie nadawało się do walki.
Osiągnięcie poziomu jaki miał jeszcze niedawno, będzie go kosztować nie lada wysiłku. Pocieszała go jedynie myśl iż teraz przynajmniej będzie wiedział jak zabrać się do swojego treningu poprawnie.
Dzięki swojej krótkiej karierze profesora dowiedział się iż edukacja w Hogwarcie jest ułożona w taki sposób by jak najefektowniej rozwijać magię dziecka. Przeciętny 11 latek nie będzie w stanie nauczyć się zaklęć z trzeciego roku. To dla dziecka zwyczajnie zbyt duży przeskok w umiejętnościach i magia nie jest przygotowana do takiego wysiłku. Dojrzewanie magii można jednak przyspieszyć poprzez jak najszybsze przyswajanie wiedzy i nieustanne ćwiczenia zgodnie z zasadą od najłatwiejszych do najtrudniejszych. Najlepszym wzorem do naśladowania wydaje się być Hogwarcki program nauczania który ponoć jest jednym z najlepszych w całym magicznym świecie. Tak więc najlepszym sposobem na jak najszybszy rozwój magiczne będzie po prostu nauka zgodnie z programem szkoły, z tym że w znacznie przyspieszonym tempie. Jego umiejetności magiczne nie były jedyną rzeczą którą w najbliższym czasie będzie musiał poprawić... Już teraz czuł że jego kondycja dawała dużo do życzenia...
Ubrał się szybko i przelotnie rozejrzał za rzeczami których chciał zabrać ze sobą. Pokój świecił pustkami, ostatecznie oprócz różdżki wziął ze sobą jedynie książki które niegdyś należały do jego matki. W tym miejscy nie było zbyt wielu rzeczy których mógłby potrzebować, a jeszcze mniej było takich które chciał zabrać ze sobą. Uważając aby podłoga nie skrzypiała otworzył małe okno znajdujące się nad łóżkiem. Za nic w świecie nie chciał obudzić ojca wychodząc przez drzwi.
Gdy już był na zewnątrz udał się w kierunku starego i zniszczonego placu zabaw gdzie przed laty bawił się z Lily. Zawsze to tam chodził gdy musiał coś przemyśleć. To miejsce było dla niego święte i wiązało się z najszczęśliwszymi wspomnieniami z dzieciństwa, dlatego też tak bardzo zabolało go gdy pewnego dnia już po kłótni z przyjaciółką zobaczył ją tam razem z Potterem.
Plac zabaw wyglądał o wiele lepiej niż ten w którym był ostatnio. Karuzela nie miała połamanych siodełek, zjeżdżalnia nie była pęknięta, a huśtawka nie skrzypiała nawet wtedy gdy na niej usiadł i rozbujał się wysoko. Odprężył się prawdopodobnie po praz pierwszy od lat i zaczął zastanawiać się nad tym jakim cudem znalazł się w obecnej sytuacji.
Wbrew temu w co zawsze wierzyła Lily, nigdy nie był zbyt entuzjastycznie nastawiony wobec Śmierciożerców. Co prawda interesował się czarna magią, nienawidził mugoli, ale jak można mu się dziwić wiedząc jakiego ma ojca? Jednak dołączenie do grupy czysto-krwistych czarodziejów nie zachęcała go zbyt bardzo. On sam był półkrwi i nawet jeśli wstydzić się tej części siebie, to ona nadal istniała. To było coś czego nie mógł zmienić i prawie wszyscy jego koledzy ze Slytherina mu to wypominali. Kto chciałby dołączać do grupy snobów którzy będą traktować cię jak gówno? Odpowiedź na to pytanie jest prosta: nikt. Jednak ostatecznie stał się członkiem kręgu Śmierciożerców Dlaczego?
Powodów było kilka, a każdy kolejny głupszy od poprzedniego. Pierwszy powodem była zemsta. Chciał się zemścić na Lily która wyszła za Pottera, na Dumbledore który zawsze traktował go niesprawiedliwie i zmusił do przysięgi milczenia dotyczącej wilkołaka, chciał się zemścić na ojcu który w końcu zmusił matkę do samobójstwa.
Drugim powodem była troska. Tego lata do szeregów śmierciożerców mieli dołączyć Regulus i Lucjusz. Cóż... Lucjusz co prawda od lat działał jako aktywny członek grupy, ale tego dnia miał przyjąć znak. Jego ojciec był umierający, a Czarny Pan chciał mieć majątek Malfoyów w garści. Severus też został zaproszony do przyjęcia znaku i jeśli by odmówił musiałby dla własnego bezpieczeństwa zerwać kontakty z tamtą dwójką, a przecież tylko oni i Narcyza mu pozostali. Postanowił więc iż zniesie upokorzenia od innych czysto-krwistych byle tylko nie zostać samemu. I co mu z tego przyszło? Upokorzenia od innych śmierciorzerców? To było nic w porównaniu z upokorzeniem które znosił z rąk swojego ''Pana''.
Trzeci powód był najbardziej ślizgoński. Severus potrzebował pieniędzy... Nie chodziło mu o drogie szaty czy luksusowe życie, nie... On chciał edukacje. Czarny Pan potrzebował mistrza eliksirów i miał opłacić mu jego studia, wizja złotego kotła przekonała go ostatecznie. Żałować zaczął dopiero gdy dowiedział się iż odziedziczył majątek rodziny Princów.
Tym razem wszystko miało być inaczej. Cokolwiek miał się stać był pewien iż nie zostanie członkiem fanklubu Czarnego Pana. Zrobi też wszystko aby uwolnić spod jego wpływu tych na których mu zależy, nigdy też nie narazi na niebezpieczeństwo Lily. Tak... Miał cholernie dużo do zrobienia w najbliższym czasie...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz